Uczelnia

Ponad 20 lat zawodowego życia spędziłem na uczelniach. Przygoda nauczyciela akademickiego oraz naukowca zaczęła się dla mnie niespodziewanie w 2000 roku. Do końca 1999 roku pracowałem w F.W.P. VIS S.A. jako konstruktor narzędzi skrawających. Dwa Narodowe Fundusze Inwestycyjne przejęły zakład i kolokwialnie ujmując na dzień dobry obniżyły wynagrodzenia, nawet o połowę. To był swoisty początek końca tej fabryki, jedynej w kraju wytwarzającej precyzyjne urządzenia i przyrządy pomiarowe, a także narzędzia skrawające. Zaprojektowanie i wyprodukowanie frezów do obróbki kół zębatych, czy przeciągaczy nadal wymaga wiedzy i doświadczenia. Uczelnia jako kolejna ścieżka rozwoju zawodowego w nowej rzeczywistości zakładu jawiła się jako ciekawa alternatywa.

Dostałem propozycję powrotu na uczelnię jako asystent i rozpoczęcie studiów doktoranckich. Skorzystałem z tej oferty i tak zaczęła się moja praca na Wydziale Mechanicznym Technologicznym i Automatyzacji w Instytucie Technologii Maszyn. Politechnika Warszawska jako najlepsza uczelnia techniczna w kraju też byłą swoistą nobilitacją. Moim promotorem był śp. prof. dr hab. inż. Andrzej Koć. Po jego tragicznej i niespodziewanej śmierci promotorem zastępczym został prof. dr hab inż. Krzysztof Marciniak z Wydziału Matematyki i Nauk Informacyjnych. W końcu zajmowałem się wysoce niszowym tematem jak „Geometryczne podstawy kształtowania uzębień koło-łukowych kół stożkowych w metodzie Gleason Helixform”. W 2004 dzięki wsparciu m.in. dr inż. hab. Tadeusza Sałacińskiego uzyskałem tytuł doktora nauk technicznych.

Od samego początku zostałem włączony w proces dydaktyczny – przedmioty związane z technologią i procesami technologicznymi, metrologią wymiarów geometrycznych oraz automatyzacją i montażem. Prowadziłem również przedmioty w języku angielskim. To była zarówno przygoda jak i przysłowiowa orka na ugorze. Nauczanie to wyzwanie i nie można tego lekceważyć. Czasami zdarzało się, że konsultowałem projekty on-line późno w nocy ze względu na różnice czasowe. Studenci docenili mnie w roku 2020 kiedy zostałem uhonorowany wyróżnieniem Złotej Kredy (zdjęcie poniżej).

morekedu, uczelnia, złota kreda 2020 PW

Uczelnia to dwa obszary pracy, dydaktycznej oraz naukowo-badawczej. Ich połączenie nie jest łatwe. Choć uczestniczyłem w projektach badawczych, prowadziłem badania, rozpocząłem prace nad habilitacją to przede wszystkim okazałem się nauczycielem akademickim. To co w pracach B+R było dla mnie bardzo ważne to ich praktyczne zastosowania. Z perspektywy czasu doktorat wydał się pracą na półkę. Zakład przemysłowy, który potencjalnie mógł skorzystać z efektów mojego doktoratu przestał istnieć zanim zakończyłem prace nad nim. Doświadczenie kolejnych lat powoduje, że nieco żałuję, że nie pociągnąłem tematu doktoratu dalej. Decyzje podejmujemy w określonej rzeczywistości i uwarunkowaniach. Mijające lata dają odmienny punkt widzenia. Rozwój systemów CAM i obrabiarek CNC w tym również tych dedykowanych do obróbki kół zębatych wymaga modeli matematycznych. Określanie przebiegu ścieżki narzędzia wymaga znajomości kinematyki dla określonej metody obróbkowej. Mój model mógłby stanowić wkład w ten rozwój.

W 2013 roku odszedłem z Politechniki Warszawskiej, lecz nowa droga kariery zawodowej skończyła się nagle. W latach 2014-2017 pracowałem na Wydziale Technologii Drewna SGGW. Poznałem tam wspaniałych ludzi, których nadal wspominam. Na WTD zajmowałem się głównie dydaktyką, przedmiotami o charakterze politechnicznym. To było bardzo ciekawe doświadczenie ze względu na inny rys samych studentów, ich postawy i działania. W 2017 roku powróciłem na Wydział Inżynierii Produkcji, mój stary wydział, który zmienił nazwę, obecnie to Wydział Mechaniczny Technologiczny.

morekedu, uczelnia, wydział mechaniczny technologiczny

Uczelnia to różne formy studiowania. Współtworzyłem studia podyplomowe „Projektowanie w systemach CAD/CAM, programowanie obrabiarek CNC”. Do publikacji tego wpisu odbyło się XVIII edycji tych studiów. To setki absolwentów, tysiące godzin dydaktycznych. Największym atutem tych studiów jest kadra i wyposażenie. Doświadczeni wykładowcy mający lata praca w przemyśle, stale współpracujący z zakładami produkcyjnymi stanowią największą wartość dodaną. Organizacja studiów podyplomowych to praca tak jakby w marketingu, zamówieniach, dziekanacie i jako handlowiec. Oficjalnie w ostatnich latach byłem tylko kierownikiem tych studiów. Pamiętam jak ustalenie samego terminarza zajęć było niesamowitym wyzwaniem. To był kawał dobrej i wymagającej szkoły, niezmiernie ważne doświadczenie.

Z końcem września 2025 roku ostatecznie zakończyła się moja przygoda z politechniką jako pracownika etatowego. Jeżeli to możliwe wspieram powyższe studia podyplomowe w ramach niektórych przedmiotów.

Czy taka droga była warta swojej ceny? Nie odpowiem, że nie i nie odpowiem, że tak. To bardziej skomplikowane. Niewątpliwie mam doświadczenie w pracy w przemyśle, sprawdziłem się jako wykładowca i organizator. Przygotowanie i prowadzenie badań też było na swój sposób wciągające. Doświadczenie w pracy w przemyśle dało mi specyficzne podejście do pracy jako nauczyciela akademickiego. Moim zdaniem to istotnie wpłynęło na to jak przygotowywałem i prowadziłem zajęcia. Kompetencje organizacyjne doskonaliłem organizując dwie edycje Akademii CAD/CAM?CNC, spotkań naukowców, studentów, inżynierów i dostawców technologii. Współorganizacja studiów podyplomowych to był inny poziom zdobywanie kompetencji. Z jednej strony można mówić o powtarzalności ale z drugiej następowały zmiany, choćby w regulacjach, a to powodowało konieczność adaptacji. W 2023 roku zorganizowałem I Mazowieckie Sympozjum Obróbki Skrawaniem, oczywiście, że nie sam ale byłem lokomotywą tego przedsięwzięcia.